2007.04.11: List w sprawie mostu Krasińskiego

Mieszkam na Pradze-Północ, tuż przy projektowanej trasie mostu Krasińskiego. Nie protestuję dla samego sprzeciwu, ale jestem głęboko przekonana o tym, że most ten znacznie pogorszy warunki życia mieszkańców po obu stronach Wisły, a sama przeprawa nie spełni zakładanego celu. Nie trudno bowiem przewidzieć, że most będzie notorycznie zakorkowany.

Jestem też przekonana, że nie można inwestycji typowych dla nowej Warszawy, przestrzennie rozrzutnej, implantować starej, zwartej, o "ludzkich" proporcjach. Wstępny projekt zakłada bardzo szeroką trasę, która, chcąc nie chcąc, przecięłaby na pół stary Żoliborz, a nam zajrzała do okien. Takie trasy dzielą, nie łączą.

Ale elementem zasadniczym przemawiającym przeciwko tej inwestycji jest brak pewności co do jej charakteru. Buduje się drogę lokalną, aby przenieść na nią ruch z remontowanego mostu Grota (mała obwodnica Warszawy!), a więc o całkiem innych parametrach niż lokalny. Na dodatek w miejskich planach pojawia się sugestia, jakoby most ten miał się stać częścią obwodnicy Śródmieścia (!), co również nie świadczy o jego lokalności. Skoro już tworzy się system "parkuj i jedź", nie można budować mostów wpuszczających ruch samochodowy do centrum miasta!

Mosty powinno się budować z myślą o przyszłości, a nie o doraźnych celach. Dopiero po wybudowaniu mostu Północnego i obwodnic Warszawy będzie można stwierdzić z jak dużym ruchem w mieście mamy do czynienia i jak wiele mostów nam potrzeba. Nie trudno jednak przewidzieć, że ile by się nie wybudowało mostów i tras szybkiego ruchu, korków nie da się pozbyć bez postawienia na komunikację zbiorową.

Zważywszy na powyższe, osobiście uważam, że jeśli most Krasińskiego miałby rzeczywiście powstać, oczywiście jako most lokalny, powinien on mieć charakter tramwajowo - rowerowo - pieszy. Takie rozwiązanie, u nas całkiem nowe, a znane i sprawdzone, np. w czeskiej Pradze, ma mnóstwo zalet. Jest przewidywalne w swoim ruchu i przepustowości i wysoce efektywne, nie generuje spalin, a i hałas obecnie można zapewne znacznie ograniczyć. Miałoby to również duże znaczenie w kwestii zagrożeń dla chronionych siedlisk ptaków nad Wisłą. Taki wygodny szybki tramwaj jako samodzielny środek transportu niejako wymusiłby na mieszkańcach Targówka pozostawienie samochodów w domu. Projektowana długość trasy to ok. 2 km, a więc dystans dostępny tak dla rowerzystów, jak i pieszych. Rozumiem, że obciążyłoby to znacznym ruchem pieszych plac Wilsona, ale zapewne można to jakoś rozwiązać. Ale udałoby się uniknąć najbardziej obciążającego ruchu dodatkowych samochodów i autobusów, co zakłada obecny projekt. Myślę, że tego typu ekologiczne mosty w środku miasta są przyszłością, a takie realizacje są bardziej w duchu prezydenta Starzyńskiego niż most w planowanej przez miasto formie.

Rozumiem, że to śmiały plan, który na pewno nie bardzo spodobałby się drogowcom, chcącym wozić samochody, a nie ludzi, ale to uratowałoby nas przed podstępnym przerzucaniem ruchu z mostu Grota, zachowując zasadniczy cel - sprawną komunikację między dzielnicami po obu stronach Wisły. Jeśli teraz nie zaczniemy o tym myśleć, wkrótce może być za późno.

Chciałabym, żeby Warszawa była przyjazna mieszkańcom, żeby nie zmuszała ich spalinami i hałasem do wyjazdu za miasto po odrobinę tlenu, ale kusiła własną zielenią: parkami, skwerami, zielonymi alejami, Wisłą, przyjazną i wygodną komunikacją. O to musimy wreszcie zadbać!

Chciałabym, żeby w końcu przestano traktować nas, mieszkańców Warszawy, jak stado baranów i nie uszczęśliwiano na siłę. Warszawa nie jest tylko wielką mapą, na którą nanosi się jakieś kreski i kropki, żeby z góry ładnie wyglądało! Uważam, że w kwestiach tak ważnych, jak np budowa mostów, powinna najpierw, przez dłuższy czas toczyć się szeroka społeczna dyskusja, aby różne gremia osób zainteresowanych mogły wypracować jakąś jednolitą koncepcję. Inaczej ludzie będą protestować, a inwestycje powstające za nasze własne pieniądze będą niszczyć miasto i pogarszać nasze życie.

Reprezentująca mieszkańców naszego osiedla Rada Kolonii Śliwice wystosowała ostry protest przeciwko planowanemu mostowi. W obecnym kształcie jest on dla nas nie do zaakceptowania. Szukam sojuszników. Ze swej strony tak ja, jak i inni mieszkańcy możemy włączyć się w jakieś działania. Tylko odsuniecie widma tej pośpiesznej inwestycji pozwoli nam wypracować jakieś rozsądne rozwiązanie.

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Krajewska

Starsze wiadomości - w kronice.